Informacja

W roku 1945 wielu polskich żołnierzy pod dowództwem Generała Maczka, w drodze do własnej, wolnej ojczyzny, podczas walk o wyzwolanie Holandii oddało swoje życie. Wielu z nich straciło po wojnie swe serce dla „perły Płudnia, najpiękniejszego miasta”: Breda i… dla miejscowych pięknych pań.

Pomimo, że nie otrzymali od rządów Zachodniej Europy należytego im uznania, pomagali po wojnie przy odbudowie Bredy i jej ekonomii.


Kiedy na początku lat 80-tych, tuż po wybuchu buntu Solidarności przyjechałam do Holandii, również i ja straciłam serce dla tego pięknego miasta (a później także dla mego przyszłego męża). Mieszkańcy Bredy przyjęli mnie bardzo ciepło i wiele pomogli.

W trakcie upływu lat nauczyłam sie kochać to miasto i Holandię, tak jak kocham swoją ojczyznę: Polskę. Polska nęcona wojnami, rozdarta przez agresorów, tych z sąsiedztwa, jak i tych zza morza. Ponieważ Polska była często pod zaborami, wytworzyło to u Polaków ogromne poczucie i znaczenie wolności. Na przestrzeni stuleci i na wielu frontach Europy Polacy walczyli „Za Waszą i Naszą Wolność”.


Pod koniec 2012 roku przy lóżku chorej przyjaciółki Hani ´t Hart(*) – Waślickiej poznałam grupę Polaków, którym Hania nie tylko dawała lekcje języka Holenderskiego, ale również tłumaczyła tradycje i zwyczaje ich nowych sąsiadów. Ci młodzi, dobrze wykształceni Polacy na poczatku 21 wieku wybrali Holandię a w szczególności Bredę jako miejsce, gdzie ich dzieci miałyby żyć, rosnąć i wychowywać się. Ci młodzi ludzie pracują w Bredzie i jej okolicach, płacą podatki i przyczyniają sie do ekonomicznego rozwoju miasta.


8 stycznia 2013 roku Hania, po krótkiej i cieżkiej chorobie niestey zmarła ale przyjaźń z tymi młodymi ludźmi została.

I wtedy właśnie zrodziła się idea, aby utworzyć stowarzyszenie „Serce Polski”. Z jednej strony ku czci i pamięci Hani ‚t Hart- Waślickiej, a z drugiej strony ku czci i pamięci młodych Polskich chlopców, którzy prawie 70 lat temu wyzwolili Bredę, tutaj żyli, pracowali i oddali swe życie.

Celem Stowarzyszenia jest przedstawienie Holendrom i Polakom wzajemnych kultur, historii i zwyczajów, aby w ten sposób (lepiej) sie poznać, pomóc gdzie trzeba, razem świętować i bawić się na wspólnych zabawach.


Ja osobiście nauczyłam sie dużo od „trzeźwych”, praktycznych Holendrów, a jednak myślę, że nic nie straciłam z polskiego entuzjazmu, gościnności i naszej milości do ojczyzny!
Mieszkamy i żyjemy właśnie tutaj w Bredzie – w miejscu, gdzie wielu Polaków straciło przed laty swoje życie po to, abyśmy my żyli w wolnej Europie, wśród współczesnych Europejczyków i gdzie będą rosły i wychowywały się nasze dzieci.


Prezes,

Bozena Rijnbout-Sawicka


(*)’t Hart znaczy po polsku: serce